MOJA DRUGA HISTORIA


Kiedy myślałam, że choroba już jest po za mną los spłatał mi figla w postaci nawrotu choroby.


Przez 8 lat byłam cały czas pod kontrolą lekarzy w Dolnośląskim Centrum Onkologii we Wrocławiu. Systematycznie miałam przeprowadzone badania kontrolne, jednak nikt nigdy nie skierował mnie na badania diagnostyczne kręgosłupa. Od września 2013 roku miałam silne bóle kręgosłupa, które próbowałam leczyć samodzielnie biorąc środki przeciwbólowe.
Koniec 2013 roku, to bardzo dużo mojej pracy społecznej przy organizacji Biegu Po Zdrowie Dla Chorych Na Raka oraz Wigilii dla bezdomnych i potrzebujących. Kiedy w styczniu 2014 roku w czasie organizacji WOŚP w Oławie, ból kręgosłupa był tak mocny, że nie pomagały już żadne środki przeciwbólowe, zgłosiłam się do lekarza ,gdzie otrzymałam skierowanie na tomograf kręgosłupa. Wynik badania ściął mnie z nóg, okazało się, że mam nawrót choroby nowotworowej – przerzut raka do kręgosłupa. Wrocławski szpital przy ulicy Hirszfelda stał się znowu po 8 latach moim drugim domem. Przez okres 3 tygodni byłam pac jętką oddziału radioterapii ,gdzie zostałam wnikliwie przebadana. Wyniki badań diagnostycznych nie wykryły innych przerzutów, jednak zmiany w kręgosłupie były dość poważne i, dlatego zostałam poddana naświetleniom odcinka lędźwiowego
i piersiowego. Do mojego dalszego leczenia niezbędna była chemioterapia. Kiedy spytałam się lekarza o moją przyszłość, nie umiał mi nic odpowiedzieć. ..
Po tygodniu od opuszczenia szpitala rozpoczęłam pierwsze kursy chemioterapii. Kroplówka trwała od 4 do 5 h w cotygodniowych cyklach. Nie wiedziałam, ile muszę wziąć chemii i jak długo będzie trwało moje leczenie. Tydzień po tygodniu liczyłam, ile już przeszłam kursów chemioterapii – 10 – 15 – 20 – 25, tydzień po tygodniu dni mijały bardzo szybko i znowu był ,,ten dzień”. Samą kroplówkę przechodziłam dość dobrze, gorzej było z moimi żyłami, które były bardzo popalone przez wcześniejszą chemię , panie pielęgniarki nieraz po 5-8 razy wkuwały mi się, żeby znaleźć dobrą żyłę.
Po kilku pierwszych chemiach włosy zaczęły wychodzić garściami, więc ogoliłam się na łyso, żeby spokojnie mogły odrastać. Pomimo moich ciężkich przeżyć, nie poddałam się. Optymizm i energia nie opuściły mnie.
W czerwcu, kiedy za całokształt swojej pracy społecznej na Gali Aktywności Kobiet otrzymałam Złoty Krzyż Zasługi od Prezydenta Bronisława Komorowskiego, otrzymałam też drugą ważną nagrodę od PZU Życie – druga opinię medyczną. Była, to konsultacja onkologiczna mojej choroby przeprowadzona przed jednego z najlepszych amerykańskich onkologów. W wyniku tej nowej diagnozy powtórnie został zbadany mój pooperacyjny wycinek , okazało się, że lepszym leczeniem mojej choroby jest hormonoterapia. Byłam z tego powodu bardzo zadowolona, ponieważ skończyły się moje ciężkie chemioterapie, których wzięłam w sumie 26 szt.
Dzisiaj minął już rok od mojej powtórnej walki z rakiem. Teraz już co 28 dni jeżdżę na krótkie 15 – minutowe kroplówki, które uwalniają wapń z krwi i uzupełniają dziury w moim kręgosłupie.
Moja powtórna choroba nowotworowa w żaden sposób nie zmieniła mojego życia. Nadal działam społecznie, organizuję wiele imprez, cieszę się z każdego dnia. Wiem, że nadal jestem dla wielu kobiet wzorem do naśladowania. Staram się pomagać moim koleżankom, które obecnie walczą z chorobą.
W dalszym ciągu jestem optymistką, pełną energii, mającą wiele marzeń., które staram się spełniać
z dnia na dzień.

 

Dzisiaj 4 sierpnia mija okrągła rocznica 10 lat mojej walki z rakiem. Czas tak szybko mija. Wydaje mi się że zaledwie wczoraj miałam pierwszą operację, leżąc potem na naświetlaniu kilka tygodni na oddziale onkologii. Często w myślach na początku zadawałam sobie pytanie ,,Dlaczego Ja", ale bardzo szybko dostawałam też odpowiedź, po to by być przykładem dla innych chorujących kobiet, by ich zarażać swoją energią, uśmiechem, by pokazać że rak to nie wyrok śmierci, to choroba taka jak inne z którą można żyć lub trzeba żyć na nowo. Te 10 lat to niesamowite przeżycia, wspaniali ludzie, ogrom wzruszeń, śmiechu nieraz łez, cudowne chwile, które może by się nigdy nie wydarzyły, gdyby nie choroba. Kiedyś ktoś mnie zapytał: Ela jesteś chora a wciąż się uśmiechasz ? Odpowiedziałam a dlaczego mam się smucić. ŻYJĘ, MAM KOCHANĄ RODZINĘ,CUDOWNYCH PRZYJACIÓŁ, MOGĘ POMAGAĆ INNYM, więc czego trzeba więcej.:)
Z okazji tej mojej rocznicy chciałabym gorąco z całego serca podziękować wszystkim z którymi przyszło mi się spotkać, którzy byli przy mnie i moich najbliższych w ciężkich chwilach. Wielkie dzięki za słowa wsparcia ,ale też za kuksańce, dzięki za wspaniałe gesty, niespodzianki, dzięki że zawsze mogę na Was liczyć. Lista osób, którym powinnam podziękować jest tak długa, że powiem krótko.
Dziękuję Panu Bogu za dar życia, wszystkim pozostałym przesyłam buziaki :) :) :)
P.S wypijcie dzisiaj za moje zdrówko( może być maślanka)

 

32.jpg66.jpg33.jpg6.jpg44.jpg4_2.jpg2.jpg2_1.jpg17.jpg22.jpg12_1.jpg4_1.jpgela1.jpgela4.JPGela3.jpgela2.jpg

 


AdmirorGallery 5.0.0, author/s Vasiljevski & Kekeljevic.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi política

Our website is protected by DMC Firewall!